Jako że nie jestem normalnym fotografem, to zasady współpracy ze mną też nie są normalne :)
Poniżej mały przewodnik:

  1. Jestem amatorem. Z całym dobrodziejstwem inwentarza. Robię zdjęcia dla zabawy. Ma być fajnie, bez spiny i bólu dupy. I ciekawie.
  2. Zdjęcie jest pracą wspólną, i wspólną zajawką. Modelka nie jest wkładem mięsnym - kadr ma ją kręcić, cieszyć, ciekawić albo być w jakiś sposób bliski. Zdjęcia rodzą się z zajawki wszystkich uczestników.
  3. Pracuję TFP ideologicznie. Bo chcę mieć pewność, że punkt powyżej jest spełniony.
  4. Nie mam kolejki. Sesje dochodzą do skutku jak zbiorą się wszystkie elementy. Czas całej ekipy, lokacja, siły, zdrowie. Jedne lecą z buta, inne czekają latami aż planety ułożą się w linii.
  5. W związku z powyższym, jeśli sesja nie doszła do skutku, a minęły dwa lata, nie znaczy to nic więcej niż że minęły dwa lata. Jeśli nie napisałem explicite, że sesja zdechła, znaczy że czeka na te planety.
  6. Jeśli nie odzywałaś się dwa lata - patrz wyżej. Dla mnie wczoraj i dwa lata temu to taki sam termin, a obiecana sesja to obiecana sesja, a teraz czy za dekadę...
  7. Jak masz dość czekania i inny, szybki pomysł, to pisz, zawsze jest szansa że dam się wyrwać na spontanie.
  8. Sesje oczekujące rezerwują tematykę, więc czasem odmawiam jakiejś sesji, bo ktoś inny na taką czeka.
  9. O stylizację martwisz się sama, ja mogę wspomóc rekwizytami i efekciarstwem. Mam coś tam w garderobie, ale to są raczej losowe rzeczy, i zawsze wycgodzi tak, że nie pasują :)
  10. Rękami i nogami bronię się przed traktowaniem nagości jako waluty. Lubię pracę z nagością i możliwości które daje. Natomiast układ w stylu 'no pokażę te cycki bo nie będę miała zdjęć' to nie jest droga którą chcę podążać. Dlatego nastawienie się jest ważne. Jeśli nagość Cię kręci, albo jest normalna jak powietrze, to ok. Ale jeśli czujesz, ze rozbierając się coś tracisz, czy idziesz na jakiś kompromis - to już nie jest ok.
  11. W związku z powyższym, każda sesja ma autoryzację post factum. Na zimno, na spokojnie. Jak stwierdzimy, że nas poniosło, to po prostu sesja zostaje w szufladzie.
  12. Marudzę przy publikacji. O ile podczas sesji jestem otwarty na wszystko, to jak przychodzi do publikacji, zachowuję się jak matka córki przed pierwszą randką.
  13. Jestem dupa w publikacje. Jak jakieś zdjęcie nie wrzuciłem do portfolio, to wcale nie znaczy, że mi się nie podoba. Może je trzymam jako wystawowe. A może nie jestem pewien czy nie będzie dla Ciebie szkodliwe, i matkuję, patrz punkt wyżej. A może sesję traktuję jako niedokończoną, i poczucie winy mnie blokuje przed wrzutem. Albo daję ci pierwszeństwo, bo dla ciebie zasięgi są ważniejsze niż dla mnie.
  14. Mam fatalne terminy oddawania sesji. Często mi się zdarza zakopać w zaległościach, i to, że swoje foty dostaniesz za pół roku czy rok, to nie takie rzadkie. Amatorka nie ma dedlajnów, co czasem jest fajne, czasem nie.
  15. Do erotyki obowiązuje pełnoletniość. Nie ma że zgoda mamusi, tatusia, parafii, albo ze brakuje 2 miesiące.
  16. Staram się nie strzelać fochów o pierdoły. Mamy swoje życia i to rozumiem. Zdechł ci chomik, ok. Nie masz nastroju na sesję, bo cię depresja dojechała, również ok. Coś wypadło i nie możesz - ok. Zła strona bipolarki - ok. Strzeliło w krzyżu przy wstawaniu - ok. Nie chce ci się wstawać - ok. Zapiłaś - ok.
    Natomiast szanuj mnie, i jak coś wypada, to mów tak szybko jak się da. Jak czujesz, że cię łapie katar, to napisz, że cię łapie, i że jest szansa na odwołanie sesji. Ja sobie wtedy szykuję plan B, i jak coś, to płynnie do niego przechodzę. Jak dasz mi znać na 5 minut przed terminem, to zostanę z ręką w nocniku.
  17. Prawa autorskie traktuję bardzo po macoszemu, prawa do wizerunku upierdliwie poważnie.
  18. Nie lubię postprodukcji. Zdjęcia które wymagają za dużo obróbki, mogą utknąć w procesie na lata. Poważnie, mam sesje sprzed 2 lat obrobione w połowie i dalej czekające.
  19. Nie lubię postprodukcji. Dlatego ile się da, jest prawdziwe. Ogień jest ogniem, woda wodą, efekty specjalne staroszkolne. Photoshop jest ratunkiem dla spieprzonych zdjęć.
  20. Nie lubię postprodukcji. Jak więc umiesz obrabiać albo też nawet focisz, to bez mrugnięcia okiem oddaję rawy i odsyłam w cholerę, baw się jak chcesz.
  21. Sesje nie są bezpieczne. Ogień może sparzyć, woda przeziębić, szlajanie się po nocy po ruinach to nie rurki z kremem. Staram się informować o zagrożeniach, natomiast zakładam, że jeśli idziesz ze mną, to jesteś dorosłą świadomą osobą i ryzyko wypadku masz wkalkulowane w zabawę.
  22. Sesje nie są szybkie. Liczę średnio godzinę na ujęcie. Rozkręcam się po 4 godzinie :)
  23. Sesje nie są łatwe. Jak następnego dnia nie ma zakwasów, znaczy że się nie staraliśmy.
  24. Nie strzelam fochów. Jak jakieś zdjęcie ci się nie podoba, pisz, że się nie podoba. Ogólnie, gierki i podchody to strata czasu, można walić prosto z mostu.
  25. Pozwalam sobie na ignorowanie norm i rytuałów społecznych, jeśli nie są optymalne lub nie uznaję ich za sensowne. Jeśli więc ja czegoś nie powiedziałem, ale ty się domyślasz, to lepiej się zapytaj, bo może się okazać, że jest naprawdę zupełnie inaczej :)
  26. Modelki co też się bawią aparatem traktuję nieco inaczej. O ile normalnie się łechta ego, i skrzętnie ukrywa nietrafione strzały, i robi maciczną otoczkę że modelka jest idealna a fotograf nie chybia, to w przypadku fotografa przechodzę w tryb nauki na błędach. Oglądamy surówkę, wybieramy, etc. Ogólnie jak można się nawzajem czegoś nauczyć, to czemu nie.
  27. Generalnie nie mam problemu przed zabieraniem towarzystwa na sesje, ale ostrzegam, że towarzystwo nie jest traktowane jak powietrze, i wedle potencjału przeważnie kończy albo przed obiektywem, albo za.
  28. Poruszam się po dwóch środowiskach, modelingowym i kinstersko-libertyńskim. Oba mają diametralnie różne savoir vivre, inne niepisane zasady oraz inne granice.
    To co jest pożądane w jednym, jest śmiertelnym grzechem w drugim.
    Staram się lawirować pomiędzy jednym i drugim, i nie wyjść na skończonego creepa.

    Więc jeśli trafiłaś tu z FetLife, i dziwisz się, że wylądowałaś w głębokiej friendzonie, to wiedz, że to jest standard w środowiskach modelingowych. Fotograf powinien być jak przyjaciel. Przyjaciel-gej. Modelka jest nietykalna. Tak w skrócie. Jak tego nie wyłączysz, to będziesz trzymana na odległość kija. Więc pamiętaj, komunikacja, a nie zakładanie że mam focha ;)

    Jak przychodzisz z jakiegoś cośtammodels, insta czy innego socmedia, to miej świadomość, że czasem żyję życiem, które gdzieś tam przebija się przez zdjęcia. Czuć to też po wyposażeniu mojego mieszkania/studio. Przy czym moje życie mi moje kinki są moimi, do momentu aż wprost nie zapytasz. Stulejarze i molestanci to kasta fotograficzna która otwarcie gardzę, i dokładam wszelkich starań, by się do niej nie zaliczyć ;)

    Jeszcze raz powtórzę - mówcie. Mnie naprawdę bardzo ciężko wyczuć co jest ok, pomyłka kosztuje drogo, więc trzymam się bezpiecznych ustawień :) Moje granice są dalekie, więc bardzo ciężko strzelić coś, co mnie speszy.
  29. Mam kilka ukrytych wampirzych zasad. Wampierza trzeba do domu zaprosić. I mnie podobnie. Dlatego jak czegoś chcesz, to mów. Bo inaczej możesz nie odblokować pewnych ficzersów ;)
  30. Dysponuję własnym BiedaStudio. Małe, ale mogę w nim robić taki bałagan, jaki potrzebuję. Przy czym dalej wolę przygodę, i szlajanie się nocą po nieużytkach, na ile siły, zdrowie i pogoda pozwalają.
  31. Jeśli dotarłaś do tego miejsca, zastanawiając się czy do mnie napisać, czy nie - to napisz :) Nie gryzę. Moje portfolio jest ciężkie gatunkowo, i jeśli to ja proponuję sesję, to może wyjść niefajnie, więc robię to rzadko. Podchody w stylu 'ja tu polubię zdjęcie, a tu dodam do obserwowanych' też nie są najskuteczniejszą drogą. Napisz. Nie daję gwarancji że coś się z tego urodzi, bo tu rządzi chaos, ale może, może :)

Share:
Popular Images  
Latest Images (ID)  
x
x